Dysk klika albo prosi o sformatowanie. Kiedy dane da się jeszcze uratować
W większości przypadków dane z klikającego dysku albo z dysku, który prosi o sformatowanie, da się jeszcze uratować, pod warunkiem że nie męczysz go dalej. Klikający dysk wyłącz od razu i nie podłączaj ponownie. Na komunikat o formatowaniu kliknij „Anuluj”, nie uruchamiaj naprawy dysku i nie instaluj na nim programów do odzyskiwania. Przy dysku talerzowym szanse spadają z każdą kolejną próbą uruchomienia, a nie z każdym kolejnym dniem.
Niżej wyjaśniamy, co oznacza każdy z tych objawów, czego nie robić i kiedy odzyskanie danych jest realne.
Co oznacza klikanie dysku?
Klika tylko dysk talerzowy, czyli HDD. W środku ma wirujące talerze i ramię z głowicami, które czytają dane z odległości ułamka milimetra. Regularne klikanie, stukanie albo cykl „rozkręca się, klika, cichnie i od nowa” to zwykle głowice, które nie potrafią odczytać informacji potrzebnych do startu dysku. Ramię wraca na pozycję i próbuje jeszcze raz.
Każda taka próba to ryzyko, że uszkodzona głowica zarysuje powierzchnię talerza. Zarysowany talerz to dane, których nie odzyska już nikt. Dlatego przy klikaniu obowiązuje jedna zasada: wyłączyć i nie włączać, dopóki dysk nie trafi do serwisu.
Jest jeden wyjątek. Przenośny dysk 2,5 cala podpięty przez długi przedłużacz albo rozgałęziacz USB potrafi klikać po prostu z braku prądu. Jedna próba bezpośrednio w port komputera, oryginalnym kablem, jest w porządku. Jeśli dalej klika, to koniec prób.
Dlaczego system prosi o sformatowanie dysku?
Komunikat „Przed użyciem dysku musisz go sformatować” znaczy tylko tyle, że Windows nie potrafi odczytać spisu zawartości dysku, czyli systemu plików. W Zarządzaniu dyskami taki nośnik ma zwykle opis RAW. Same pliki najczęściej nadal leżą na miejscu, uszkodzony jest katalog, który mówi systemowi, gdzie ich szukać.
Najczęstsze przyczyny to wyciągnięcie pendrive’a albo dysku zewnętrznego bez bezpiecznego odłączenia, zanik prądu w trakcie zapisu, uszkodzone sektory na starzejącym się dysku i zużyty kontroler w pendrivie albo karcie pamięci. Ten sam komunikat widać przy kartach wyjętych z aparatu, drona czy wideorejestratora.
Formatowanie nie naprawia tego problemu. Ono zakłada nowy, pusty katalog w miejscu starego. Na dysku SSD jest jeszcze gorzej: system przy formatowaniu każe kontrolerowi wyczyścić wszystkie komórki (to funkcja TRIM) i wtedy dane znikają na dobre.
Czego nie robić, żeby nie stracić danych na zawsze?
- Nie formatuj. Ani szybko, ani „na chwilę”, żeby potem odzyskać. Każdy zapis na nośniku może przykryć pliki, na których Ci zależy.
- Nie uruchamiaj naprawy dysku. „Skanuj i napraw” albo polecenie chkdsk poprawiają system plików po swojemu: potrafią uciąć i przenieść fragmenty plików tak, że potem nie da się ich złożyć. Na dysku z uszkodzonymi głowicami to dodatkowo godziny pracy w najgorszym możliwym stanie.
- Nie instaluj programu do odzyskiwania na tym samym dysku i nie zapisuj na nim odzyskanych plików. Takie programy mają sens tylko na nośniku sprawnym mechanicznie, a klikający dysk pogrążają.
- Nie wkładaj dysku do zamrażarki. To stary mit z czasów zupełnie innych dysków. Dziś kończy się skroploną wodą na talerzach.
- Nie odkręcaj obudowy dysku. Pyłek kurzu jest grubszy niż szczelina pod głowicą. Dysk otwarty w pokoju to zwykle dysk stracony.
Czym różni się awaria HDD, SSD, pendrive’a i karty?
Dysk talerzowy (HDD) psuje się często głośno: klika, piszczy, zwalnia, raz jest widoczny, a raz nie. Ma części ruchome, więc uszkodzenia mechaniczne są u niego typowe, zwłaszcza po upadku laptopa albo dysku przenośnego.
Dysk SSD nie klika, bo nie ma czym. Pada zwykle po cichu: znika z systemu, pokazuje dziwną nazwę albo pojemność kilku megabajtów, komputer nie widzi go przy starcie. Przy SSD liczy się czas i liczba uruchomień, bo kontroler sam, w tle, czyści komórki po usuniętych plikach. Dlatego po przypadkowym skasowaniu danych z SSD najlepiej od razu wyłączyć komputer.
Pendrive i karta pamięci najczęściej mają zużyty kontroler albo uszkodzone złącze. Objaw to brak reakcji po podłączeniu albo prośba o formatowanie. Pamięć w środku często jest cała, tylko nie ma jak się do niej dostać zwykłą drogą.
Kiedy dane da się uratować, a kiedy szanse są małe?
Dobre szanse są wtedy, gdy uszkodzenie jest logiczne: dysk prosi o formatowanie, pliki zniknęły po nieudanej aktualizacji, ktoś usunął folder z dysku talerzowego i niczego potem na nim nie zapisywał. Dane są fizycznie na miejscu, trzeba je tylko ostrożnie odczytać, najlepiej z kopii całego nośnika, a nie z oryginału.
Przy klikającym dysku odzyskanie danych też bywa możliwe, ale wymaga otwarcia dysku w czystych warunkach, a często także części z innego egzemplarza tego samego modelu. To praca dłuższa i droższa, a jej wynik zależy od tego, ile razy dysk był uruchamiany po pierwszym kliknięciu.
Małe szanse są, gdy słychać tarcie albo skrobanie (głowica dotyka talerza), gdy skasowane pliki leżały na SSD, który potem długo pracował, gdy dane zostały nadpisane nowymi, a także gdy dysk był zaszyfrowany i nikt nie ma klucza. To ostatnie dotyczy coraz większej liczby laptopów: nowszy Windows 11 przy logowaniu kontem Microsoft często sam włącza szyfrowanie dysku. Klucz odzyskiwania leży wtedy na koncie Microsoft, w sekcji urządzeń. Warto sprawdzić, czy go tam masz, zanim cokolwiek się zepsuje.
Ile kosztuje odzyskiwanie danych?
Uczciwej kwoty nie da się podać przez telefon, bo zależy od rodzaju uszkodzenia, typu nośnika i tego, ile danych trzeba wyciągnąć. Dlatego zaczynamy od oceny nośnika: sprawdzamy, w jakim jest stanie i co da się z niego uratować. Koszt odzyskiwania podajemy po tej ocenie, a pracę zaczynamy dopiero po Twojej zgodzie.
Wyjątkiem są dyski uszkodzone mechanicznie, na przykład po upadku, które trzeba otwierać. Przy nich koszt oceny ustalamy osobno i mówimy o nim, zanim cokolwiek zaczniemy. Koszt samego odzyskiwania podajemy po ocenie, a Ty decydujesz, czy się na niego godzisz.
Nośnik możesz przywieźć na Waksmundzką 64 w Nowym Targu albo przyjedziemy po niego, w obu przypadkach po umówieniu terminu. Odbiór i dowóz robimy w promieniu 30 km od Nowego Targu. Jeśli używałeś już jakiegoś programu do odzyskiwania, powiedz o tym od razu, bo to zmienia sposób pracy z nośnikiem.
Jak nie trafić tu drugi raz?
Każdy dysk kiedyś się psuje, pytanie tylko, czy masz wtedy kopię. Najprostsza zasada to trzy kopie ważnych plików, na dwóch różnych nośnikach, z czego jedna poza domem albo firmą, na przykład w chmurze. Zdjęcia z telefonu, dokumenty firmowe i pliki z pracy dyplomowej nie powinny istnieć w jednym egzemplarzu. Po odzyskaniu danych przekazujemy je na nowym nośniku i pomagamy ustawić kopię zapasową, żeby następna awaria była tylko wydatkiem na nowy dysk.
Najczęstsze pytania
Dysk kliknął kilka razy i ruszył. Czy mogę nim dalej pracować?
Potraktuj to jako ostatnie ostrzeżenie. Skoro dysk działa, od razu skopiuj najważniejsze pliki na inny nośnik, zaczynając od tych, których nie masz nigdzie indziej, a potem wymień dysk. Nie rób pełnego skanowania ani defragmentacji, bo to godziny pracy dysku, który właśnie zaczął się sypać.
Laptop nie wstaje. Czy dane z dysku są całe?
Bardzo często tak. Gdy pada płyta główna albo zasilanie, dysk zostaje nietknięty i da się go wypiąć oraz odczytać w innym komputerze. Przeszkodą bywa szyfrowanie dysku, dlatego przy zgłoszeniu zapytamy, czy logowałeś się do laptopa kontem Microsoft.
Czy da się odzyskać dane z karty pamięci z aparatu albo drona?
Często tak, zwłaszcza gdy karta prosi o sformatowanie albo zdjęcia zostały usunięte przez pomyłkę. Od razu wyjmij kartę z urządzenia i nie rób nią kolejnych zdjęć ani nagrań, bo każde nowe ujęcie może przykryć te, które chcesz odzyskać.
Czy moje pliki zostaną u Was?
Nie. Odzyskane dane przekazujemy wyłącznie Tobie, a nośniki z roboczą kopią czyścimy po zakończeniu zlecenia.
Więcej o tym, z jakich nośników odzyskujemy dane i jak wygląda ocena, znajdziesz na stronie odzyskiwanie danych w Nowym Targu.